25 marca 2015.
Szkła okularów wmontowane w 25. stronę repetytorium, oprawki wbudowane w za ciężką głowę Czarka ─ jedna z typowych instalacji Biblioteki Uniwersyteckiej w Katowicach w godzinach od 16:00 - 17:00 w tygodniu.
No tak. Depresyjna drzemka studenta politologii zaliczona.
─ Czarek! ─ zawołał znajomy, lecz w tym momencie tak znienawidzony, wibrujący w uszach głos. ─ Czytałeś moje sms-y z wczoraj?
Mężczyzna w rozpiętej, kraciastej koszuli lekko drgnął ramionami, po czym wyprostował się nieco, wciąż trzymając osuwające się łokcie na blacie. Ciemnoszare oczy, sine okolice dolnych powiek, okulary z dużymi szkłami i cienkimi, srebrnymi oprawkami oraz bladość. Przebarwienia na ramionach, które widoczne były zza podciągniętych rękawów, jaśniejsze, niezidentyfikowane ślady po czymś na odsłoniętych nadgarstkach. Męskie, nieco dzikie brwi, trochę pryszczy, sine, wykrzywione, suche usta. I te paznokcie pomalowane na żółto z czarnymi kropkami w jego ulubionym stylu pożalsięboże, widać, że robione, żeby zrobić.
─ Nie czytałeś. ─ odpowiedziała na swoje pytanie Zosia, studentka z wydziału prawa i administracji, przyjaciółka Cezarego z liceum. Nieco kujonowata, uporządkowana szatynka wiecznie widziana z neseserem w ręce i czarną, skórzaną, bezdenną torebką. Ze względu na zawijanie sobie dużej, a'la ślimaczej muszli z boku głowy z włosów zawsze studenciak utożsamiał ją z owcą. Albo z ½ Księżniczki Leii.
Wyczytała ów informację z wyrazu twarzy mężczyzny, który wyrażał właśnie coś między "oczywiście, bo nie mam nic lepszego do roboty o 8:00 wieczorem, będąc żałosnym i niespełnionym artystą" a "zabij mnie". Odchrząknęła, przygładziła jasnobeżową sukienkę z tyłu i usiadła obok niego, nachylając się w jego stronę całym ciałem.
─ Miałeś mi pomóc z organizacją muzyki na weselu.
Tak, Zosia miała brać ślub w to lato, tym samym usilnie próbowała znaleźć jakiś dobry zespół, który za niewielkie pieniądze zagrałby w lokalu, który miała wynająć. Jednakże jej narzeczony był upośledzony muzycznie, toteż uderzyła do swojego najlepszego przyjaciela o artystycznej duszy, choć ten początkowo jej zasugerował braci Golców.
─ ...
─ Dzisiaj o 21:00. Dwugodzinny koncert. Ty i ja, ja i ty. ─ mówiąc, paznokciem trąciła jedną z jego pięści, które chyba tempem zacisków miało sygnalizować coś morsem. Coś w stylu: "nie ma mowy". ─ Kupiłam nam bilety.
Okularnica wygięła cwaniacko swoje usta w uśmieszku takim, jakie rysowano czarnym charakterom bajek Disneya w celu wywołania u widza trwogi albo ataku złości na skurwysyństwo gagatka. Aczkolwiek Czarek jedynie wciągnął bezgłośnie powietrze, zamykając oczy, jakby chciał osiągnąć stan nirwany. Tak, jak to robią dorośli, gdy ktoś im przypomina o spłacie kredytu hipotecznego.
Wiedziała, jak go zajść. Niby tak trochę pod włos, żeby potem szarpnąć za te poskręcane kudły, unieść znad ziemi i rzucić przed fakt dokonany.
─ To niszowa kapela, słuchałam kilku ich kawałków na YouTubie, wiesz. Wydają się być tacy.. niestandardowi. ─ tłumaczyła, jakby chciała złagodzić tą zmarszczkę złości na czole studenta. ─ Ni to techno, ni to rap, rock, reggae, country coś. Takie homoniewiadomo! Śmieszni są, może Ci się spodobają. Chcę usłyszeć ich na żywo. Mógłbyś pójść tam tak, jak jesteś.
Mężczyzna oparł się o, o ironio, oparcie. Wyprostował się, uniósł ręce, co z pozycji osoby trzeciej mogłoby wyglądać tak, jakby chciał swoją współrozmówczynię uderzyć, łamiąc sobie przy tym te kościste dłonie w imię Karmy lub też żywo ruszyć tymi skrzypiącymi grabiami w ramach gestykulacji, czemu zdecydowanie przeczyła jego cierpiętnicza mina. Złożył ręce w mało czytelny znak, zaraz korygując jego zdeformowany kształt.. lecz na tym poprzestał, gdy Zosia ujęła lekko jego dłonie, po czym odłożyła na jego kolana, jakby to była czekolada wysuwana w stronę anorektyczki.
─ Idziemy.
No i co? Przeczytałam.
OdpowiedzUsuńMam dwie uwagi. Pierwsza tyczy się stylu, bo chyba średnio mi przypadł do gustu. Wygląda mi to raczej na niewypracowany warsztat po prostu, więc polecam większą praktykę. Generalnie ilość porównań jest raczej zbyt duża i robi się zamęt. Druga, to taka, abyś nie pisała żadnych wypowiedzi o treści "...". Jest to uznawane niepoprawne w literaturze (w komiksach już uchodzi bez problemu, ale to kompletnie inna działka), więc pisz zamiast tego "milczał" czy coś w tym rodzaju. Oczywiście w formie narracji, a nie wypowiedzi!
To teraz lecę czytać kolejny rozdział.
A, i tradycyjnie link do mojego blogaska, bo czemu nie:
http://sekrety-magii.blogspot.com/